Blog,  Po co dzieciom relacje?

Po co dzieciom relacje?

Cesarz Fryderyk II Hohenstauf chciał dowiedzieć się, który język jest językiem pierwotnym. Aby to sprawdzić postanowił przeprowadzić eksperyment, w którym odebrał kilkoro niemowląt ich rodzicom i powierzył opiekę nad nimi obcym kobietom. Cesarz nakazał opiekunkom, aby pod żadnym pozorem nie odzywały się do dzieci. W ten sposób chciał sprawdzić w jakim języku, dzieci zaczną mówić. Cesarz nie musiał długo czekać na rezultaty, ponieważ dzieci zmarły nie wypowiedziawszy żadnego słowa. Ta historia bardzo wyraźnie pokazuje, że tak jak potrzebujemy pożywienia czy snu, tak samo potrzebujemy relacji z innymi ludźmi. Potrzebujemy być zauważani, ważni i kochani. 

Wszystkie nowsze wyniki badań mówią zgodnie, że pełny rozwój neurobiologiczny człowieka jest możliwy tylko dzięki relacjom międzyludzkim. Młode wszystkich ssaków – w tym człowieka – które przez dłuższy czas nie doświadczają oznak troski i ciepłego kontaktu, rozregulowują się na poziomie neurobiologicznym.  Ich układ nerwowy, a dokładnie jeden z genów odpowiedzialny za wydzielanie kortykotropiny, permanentnie wykazuje podwyższoną aktywność. Dla dziecka, oznacza to doświadczenie stanu, porównywalnego do bycia w długotrwałym stresie. Badania pokazują, że u niemowląt, które wielokrotnie pozbawiane były troski i bliskiego kontaktu, do końca życia pozostał trwały ślad w postaci podwyższonej biologicznej wrażliwości na stres¹. Joachim Bauer podsumowuje to słowami: „dziecko, które nie dysponuje spójnymi i stałymi relacjami z innymi, nie jest w stanie rozwijać się w sposób spójny i stabilny”².

Jak tworzą się pierwsze relacje?

Dzieci dążą do bycia w relacji z opiekunem już od pierwszych dni. Nawiązanie więzi już na tak wczesnym etapie jest kluczowe dla przeżycia dziecka, dlatego biologia wyposażyła każdego z nas we wrodzony pakiet neuronów lustrzanych, które ułatwiają nawiązanie relacji. Ich pierwszą aktywność możemy zaobserwować, gdy dziecko spontanicznie naśladuje mimikę twarzy dorosłego³. Jeśli otworzymy usta czy wystawimy język, dziecko prawdopodobnie spróbuje zrobić to samo. Są to tak zwane zachowania odzwierciedlające, które są podstawą do tworzenia się więzi między dzieckiem i opiekunem. 

Pakiet neuronów lustrzanych jest wrodzony, ale nie oznacza to, że nie potrzebuje ćwiczeń, aby prawidłowo działać. Dlatego, tak ważny jest odzwierciedlający i dostępny przez większość czasu, opiekun, który zapewni stymulację neuronów lustrzanych właśnie poprzez odzwierciedlanie zachowań i uczuć dziecka. Ale co to właściwie znaczy odzwierciedlać? Odzwierciedlanie to zauważenie drugiej osoby – co się z nią dzieje, jak się czuje, co robi – a następnie nazwanie tego. Czyli widząc uśmiechające się dziecko na nasz widok, możemy powiedzieć: „Widzę, że się uśmiechasz do mnie. Chyba się cieszysz, że mnie widzisz.”. Odzwierciedlenia ze strony rodzica mają jeszcze jedną cechę. Rodzic nie tylko zauważa i naśladuje to co odgrywa dziecko, ale dodaje jakiś element do tego zachowania, rozszerzając tym samym repertuar zachowań dziecka. Odzwierciedlanie odbywa się na poziomie werbalnym, ale zwłaszcza w przypadku małych dzieci, towarzyszy mu odzwierciedlanie na poziomie zachowania. Może to być naśladowanie mimiki czy ruchów dziecka, ale także dźwięków, które wydaje, czy pierwszych słów, które próbuje wypowiedzieć. 

Co tak naprawdę dzieje się podczas odzwierciedlania?

Podczas odzwierciedlania można zaobserwować radosne reakcje dziecka, które są widoczne nawet na EEG. Odzwierciedlanie wiąże się z wytwarzaniem endogennych opioidów i pozwala budować więź między dzieckiem i opiekunem. Nikogo pewnie nie zdziwi jak powiem, że jesteśmy zaprogramowani do tworzenia relacji z innymi. Relacji, które ułatwiają nam radzenie sobie w trudnych momentach i udzielają wsparcia, które ułatwiają nawet znoszenie bólu fizycznego czy psychicznego. 

Odzwierciedlanie wywołuje radość u dzieci, natomiast brak odzwierciedlenia wzbudza wyraźne niezadowolenie. Zaobserwowano to w badaniu o nazwie „procedura nieruchomej twarzy”, podczas którego poproszono rodziców o zachowanie kamiennej twarzy i nieodzwierciedlanie w żaden sposób mimiki dziecka. Dzieci, których zachowania nie były odzwierciedlane, gwałtownie odwracały głowę od opiekuna. Stosowanie tej procedury przez dłuższy czas, wiązało się z emocjonalnym wycofaniem dziecka, które nie otrzymawszy odzwierciedlenia na wysyłane sygnały, zmniejszyło swoją gotowość do ich wysyłania.

Co wspólnego ma odzwierciedlanie i empatia?

Odzwierciedlanie nierozerwalnie wiąże się z empatią. Empatię można opisać jako „rozumienie” na poziomie odczuć tego, co przeżywają inni ludzie – jakie emocje mogą odczuwać, w jakim są nastroju. Empatia to też umiejętność przyjmowania perspektywy drugiej osoby nie tylko jeśli chodzi o uczucia i nastrój, ale także o jej myśli, nastawienie, zamiary. Dlatego, aby adekwatnie kogoś odzwierciedlić – czyli zauważyć i nazwać to co się z nim dzieje – potrzebujemy „rozumieć” co się z nim dzieje.

Jeśli chcemy nauczyć nasze dzieci empatycznego podejścia, to najprostszą drogą do tego, jest modelowanie takie zachowania, czyli odzwierciedlanie i empatyczna komunikacja skierowana w stronę dziecka. To, co wspiera rozwój empatii, to przede wszystkim doświadczanie empatii na sobie samym. Dziecku, które nie doświadczyło empatii, może być trudno taką empatię dawać innych. 

Co  zrobić, aby wspierać rozwój empatii u naszych dzieci?

 Przede wszystkim odzwierciedlajmy sygnały wysyłane przez nasze dzieci. Zauważajmy co się z nimi dzieje i mówmy o tym, tak aby dziecko z czasem samo nauczyło się rozpoznawać co dzieje się z nim samym i innymi ludźmi. Nauka empatii, to też rozmawianie o emocjach. O tym, że możemy przeżywać różne emocje, że wszystkie emocje są potrzebne, że rodzice też doświadczają wszystkich emocji. To też wiedza o tym, gdzie czujemy emocje w ciele i jak je rozpoznajemy.  Rozwój empatii nieuchronnie wiąże się z doświadczeniami bycia w różnych rolach i patrzenia z różnych perspektyw. Jest to umiejętność, którą dzieci zdobywają główne w zabawie. Zabawa w role pozwala dziecku na  wcielanie się w różnych bohaterów – czasem w tych pozytywnych, czasem w negatywnych – a także wypróbowanie nieskończenie wiele scenariuszy zabawy.  Dzieci podczas zabawy uczą się ze sobą dogadywać, słyszą, że inne osoby mają różne zdanie, różne pomysły, doświadczają jak to jest przegrywać, a jak to jest wygrywać, i jak się z tym czują. 

  ¹Weaver, I. C. G, Cervoni, N., Champagne, F. A., D’Alessio, A. C., Sharma, S., Seckl, J. R., Dymov, S., Szyf, M., Meaney, M. J. (2004). Epigenetic programming by maternal behaviour. Nature Neuroscience, 7, s. 1-8 ² Bauer, J. (2008). Empatia, s. 91 ³Meltzoff, A., Decety, J. (2003). What imitation tells about social cognition: a rapprochement between developmental psychology and cognitive neuroscience. Philosophical Transactions of the Royal Society London B, 358, s. 491-500)  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *